Stare powiedzenie „za mundurem panny sznurem” może być wręcz oczywistą inspiracją w tworzeniu komunikatów nakłaniających do wstępowania do armii zawodowej. W czasach pokoju taki argument jest chyba trafniejszy niż nawoływanie w stylu Wuja Sama. Nieodparty urok żołnierza w kontaktach z dziewczętami ukazują zatem marketerzy armii Ukrainy oraz Austrii. Ale jaki to urok – i jakie dziewczęta?!
dziewczyny jak dziewczyny. Myślę że takie się wielu chłopaka z armii podobają. Armia to jest dobra możliwośc dla facetow ze wsi gdzie o pracę trudno, albo z małych miasteczek. Poczucie humoru też dobre jak dla nich. Czyli reklamy były okej do tej grupy.
jaka dogłebna analiza ona (10:00 2010-03-01)
i trafna... :D
Amerykański styl Mikantos (14:22 2010-03-01)
Jesli chodzi o mistrzów reklamy to Amerykanie chyba najlepiej reklamują swoją armię, niektóre spoty przypominają najlepsze filmy wojenne http://www.youtube.com/watch?v=uq0Yl6bpCm8&feature=related
Musi być amerykański? Oleś (11:13 2010-03-02)
Może nie chodzi o to, żeby wszystko było zaraz na modłę amerykańską. Lepiej, żeby reklamy miały różny styl. W USA zresztą też można by wyobrazić sobie spot, w którym dziewuszki w stylu country lgną do dzielnych marines. Ale tam by się pewnie takiej kreacji tak nie wstydzili. Oni akceptują swoją wieś i plebejski rodowód swoich szeregowych żołnierzy. A w naszym regionie? Coś jakby zabolało - i nie chodzi wcale tylko o sposób pokazania kobiet (że takie chętne i łatwe). Raczej o to, w jakim stylu i w jakiej scenerii ten podryw. Że wioska, że błoto, że dresy, beemwica, białe kozaczki i tanie świecidełka. A żołnierz wcale nie jest tak dużo "ponad to", on się właśnie z tej wioski wywodzi. To wstyd?